WITAM W DZIALE ***PRASA*** ARTYKUŁY, WYWIADY, RECENZJE ORAZ WYCINKI I CIEKAWOSTKI Z GAZET...

*** BRIAN MAY W POLSCE - WYWIAD ***

Brian May, jak się okazało człowiek niezwykle sympatyczny, wydał ostatnio solowy album Another World. Promował go koncertem w warszawskiej Stodole 30 września. Mieliśmy okazję wtedy z nim porozmawiać.

Monika Murawska: Czy pamiętasz swój ostatni pobyt w Warszawie?
Brian May: Pamiętam, że wszyscy byli dla nas bardzo mili. O wiele sympatyczniejsi i cywilizowani niż w Wielkiej Brytanii. Świetnie się bawiłem. Zakochałem się w Waszym kraju. Wszyscy się mnie pytali: Kiedy zagracie?, ja wtedy odpowiadałem obiecuję, że przyjedziemy i zagramy. I tak się właśnie stało.

MM: Opowiedz o swoim solowym albumie - Another World. Jak wygląda ten tytułowy inny świat?
BM: Wygląda jak coś, co można ujrzeć w snach. A jak brzmi muzyka na albumie? To trudne pytanie. Wiele płyt zostało nagranych dlatego, iż ich autorzy chcieli stworzyć lepszy świat, chcieli sami stać się lepszymi i w końcu dowiedzieć się, po co żyją. Taki właśnie jestem ja. Od siedmiu lat, czyli od czasu kiedy powstał mój ostatni album, szukam rozwiązań, chcę zobaczyć życie od tej lepszej strony. O tym jest większość tekstów na tej płycie. Jest ona trochę poważna, ale i trochę zabawna. Jest również optymistyczna, ponieważ dla mnie optymizm jest bardzo ważną rzeczą w życiu. Trzeba mieć w sobie trochę ducha pozytywnego myślenia, aby w życiu dotrzeć do kolejnego etapu. Ten album jest więc mieszanka różnych rzeczy. Zawarłem w nim chyba wszystkie uczucia, ponieważ w swojej podróży przez życie ich wszystkich doświadczyłem. Czy rozumiecie o co mi chodzi?

MM: Tak. Ale czy fakt, iż nagrałeś solową płytę świadczy, że nie zagrasz już więcej z pozostałymi członkami grupy Queen?
BM: W tej chwili tego nie planuję. Podoba mi się to, co teraz robię. W tym momencie nie chciałbym wracać do tej demokratycznej sytuacji, ponieważ tkwiłem w niej przez dwadzieścia lat. To było bardzo cenne i produktywne, ale w tej chwili jestem w innym miejscu i bardzo mi się to podoba. To dla mnie wielka przygoda, którą w tej chwili żyję. Poprzez nią docieram właśnie do innego świata.

MM: Ale jak właściwie w tym momencie wygląda sprawa grupy Queen? Czy ona jeszcze istnieje?
BM: Istniejemy jako przyjaciele. To wszystko. często rozmawiamy, spotykamy się, aby wspólnie zjeść obiad, ale teraz raczej nie chcemy być grupa Queen. Ja tego na pewna nie chcę. Lubię być sobą.

MM: Czy muzycy, z którymi zagrałeś w Warszawie, to już twój stały zespół, czy grasz cały czas z różnymi artystami?
BM: W tej chwili mam już stały skład zespołu. Niestety, nie ma z nami Cozy Powella. Czy słyszeliście, że zginął w wypadku samochodowym?

MM: Tak, słyszeliśmy o tym.
BM: To był dla mnie szok. Po tym wydarzeniu chciałem odwołać całą trasę koncertową. Miałem taki moment, kiedy myślałem: rezygnuję z trasy, nie chcę już tego robić. Ale potem przyszła mi do głowy myśl, ze Cozy nie chciałby, aby tak się stało. Dlatego zadedykowaliśmy mu całą trasę. A każdy występ rozpoczynamy jego utworem Dance With The Devil (Taniec z diabłem). To jest początek. Podczas całego koncertu brzmi muzyka ku pamięci jego, ale również Freddiego Mercurego. To mój kontakt z przeszłością. Ujmijmy to w ten sposób. Jestem jej bardzo świadomy. Jestem także świadomy swojej przyszłości.

MM: Czy możemy porozmawiać teraz o twoim życiu prywatnym?
BM: O rany!

MM: Nic bardzo osobistego. Opowiedz nam o swojej rodzinie. Czy jesteś żonaty? Masz dzieci?
BM: Nie, w tej chwili nie jestem żonaty. Byłem przez 15 lat. Mam trójkę dzieci. Dziesięć lat temu się rozwiodłem. To było dla mnie bardzo bolesne. Ale teraz jesteśmy przyjaciółmi i dobrze ze sobą żyjemy. W tej chwili lepiej dogaduję się ze swoją byłą żoną niż wtedy, kiedy byliśmy małżeństwem.

MM: A czy spotykasz się ze swoimi dziećmi, przecież teraz tak dużo pracujesz?
BM: Jestem w trasie po raz pierwszy od sześciu lat. Dawno już tego nie robiłem. Ale zawsze pamiętam, aby co jakiś czas robić przerwy, żeby zobaczyć się z dziećmi. Z moją średnią córką rozmawiam wtedy, kiedy ona tego zechce, no wiecie, to nastolatka. Mój syn Jimmy jest ze mną na trasie i pracuje podczas koncertów. Bardzo się cieszę, że jesteśmy razem.

MM: Czy także gra na scenie?
BM: Nie. Potrafi grać na gitarze, ale nie występuje na scenie. Uważa, że jeszcze nie jest gotowy.

MM: Czy uważasz, że może zrobić karierę jako muzyk?
BM: Jeżeli będzie chciał, ale myślę, że powinien się nad tym zastanowić i wybrać cel w życiu. Jest bardzo inteligentny. Wiele dróg stoi przed nim otworem. W tej chwili studiuje biologie na uniwersytecie.

MM: A gdzie teraz mieszkasz?
BM: W Londynie, właściwie na jego przedmieściach, tu mam swoje studio.

MM: Czy to idealne miejsce dla ciebie, czy nie marzysz o przeprowadzce?
BM: Nie. To wspaniałe miejsce, bardzo spokojne. Nie mam sąsiadów, którzy mi przeszkadzają i którym ja przeszkadzam. Doskonałe miejsce do komponowania muzyki. Wokół rośnie mnóstwo drzew. Czasami świeci słońce, ponieważ Wielka Brytania to niezbyt słoneczny kraj. To naprawdę miejsce idealne, mogę się tu naprawdę zrelaksować. Dla mnie jest po prostu wymarzone. W tym domu mogę pracować na okrągło. Kiedy tylko przychodzi mi do głowy jakiś pomysł, idę do studia i przystępuję do pracy.

MM: A czy miałeś w tym roku wakacje?
BM: Podczas ostatnich wakacji byłem z synem w Egipcie. Pojechaliśmy tam, aby nauczyć się nurkować. To nasza pasja. Jest ona szczególnie ważna, jeżeli pływa się razem. Teraz zrobiliśmy kurs dla zaawansowanych i jesteśmy nurkami-ratownikami. Jesteśmy z siebie bardzo dumni.

MM: Czy jesteś bogaty?
BM: Tak. Może powiedzmy w ten sposób: zarobiłem sporo pieniędzy. Trochę już wydałem, mam nadzieję, że na rzeczy, które były warte swojej ceny. Ale grupa Queen odniosła sukces i jedną z rzeczy, którą nam dała, były właśnie pieniądze.

MM: Czy pamiętasz jakąś drogą rzecz, którą kupiłeś ostatnio?
BM: Nie mogę sobie przypomnieć. Tak naprawdę to nie żyję w luksusie. Ostatnią rzeczą, na jaką wydałem sporo pieniędzy, był plan ratowania żółwi na wyspach w pobliżu Zanzibaru. Ten rzadki gatunek zagrożony jest wymarciem. Nawiązałem kontakt z człowiekiem z ochrony środowiska.

MM: Czy możesz o sobie powiedzieć, że jesteś szczęśliwym człowiekiem?
BM: To bardzo trudne pytanie. Szczęście nie jest łatwe. To dobrze, jeżeli można znaleźć szczęście w swojej pracy, i tak właśnie jest w mojej sytuacji, ponieważ w pracy odnajduję swoją wartość. Wykorzystuję talent i daję coś światu. Taką mam przynajmniej nadzieję. W życiu prywatnym osiągnąć szczęście jest bardzo trudno. Są tylko momenty, ale życie wewnętrzne, to ciągła podróż i jeśli znajdzie się chwile szczęścia, to można się nazywać szczęściarzem.

MM: Dziękujemy bardzo za rozmowę. Mamy nadzieję, że już niedługo zobaczymy cię na scenie.
BM: Dziękuję bardzo.