WITAM W DZIALE ***PRASA*** ARTYKUŁY, WYWIADY, RECENZJE ORAZ WYCINKI I CIEKAWOSTKI Z GAZET...

*** OSTATNI WYWIAD Z FREDDIE MERCURYM! ***

Roxy Made: Zakończyłeś prace nad ostatnim albumem studyjnym od 1986 roku. Czy jesteś z niego zadowolony?
Freddie Mercury:
Bardzo zadowolony. Chociaż czuje się uwolniony po tej pracy.

Roxy Made: W jaki sposób znaleźliście inspiracje do "The Miracle"?
Freddie:
John i ja napisaliśmy parę akordów i my dwoje zdecydowaliśmy jak będę wyglądać piosenki. Myślę, że podczas słuchania będziecie wiedzieć co mieliśmy na myśli ale nie jest to oznajmienie że to MY jesteśmy cudem. Ta piosenka jest bardziej prosta. Śpiewamy o cudzie na który czekamy...o pokoju na świecie. Wspominałem kiedyś o tej kwestii dawno temu ale to jest pierwszy raz kiedy napisałem o tym piosenkę. Bardzo lubię sekwencje (progresje) tego utworu. Myślałem o czasach "Killer Queen". Jest tam naturalna i nie oczekiwana droga. Delikatna piosenka z ciężkim tematem i każdy z członków zespołu dołożył również coś do tekstu.

Roxy Made: Jak się czułeś będąc w studiu pierwszy raz od 3 lat?
Freddie:
Oczywiście na początku mieliśmy trochę problemów ale w końcu wszystko poszło dobrze. Gdy zaczynaliśmy przed rokiem prace w studio byliśmy spragnieni tworzenia nagrań.

Roxy Made: Czy myślisz że przerwa w nagraniach miała pozytywny wpływ na waszą kreatywność?
Freddie:
Myślę że to dobrze że mieliśmy czas pomyśleć czego chcemy. Dobrze że to zrobiliśmy bo coś zrobić trzeba było. Mieliśmy mnóstwo pomysłów przez pierwsze dwa miesiące i wybraliśmy utwory spośród 30 lub więcej. Byłem szczęśliwy widząc, że mamy tyle pomysłów po tak długiej przerwie. Raz się zdarzyło że wszedłem do studia bez żadnych przygotowanych utworów ale nie pamiętam przy którym albumie to było.

Roxy Made: Czy nadal ekscytuje Cię słuchanie muzyki lub jej granie? Na przykład porównując z okresem sprzed 7 lub 8 lat.
Freddie:
Od czasu albumu "Barcelona" nie słucham już muzyki jak wcześniej jako że za dużo spędzam czasu w studio przez te dwa lata. Raz nagrywałem Queen i "Barcelone" w tym samym czasie.

Roxy Made: Nie było to mylące?
Freddie:
W żaden sposób. Wstrzymałem Queen na trochę i zakończyłem "Monserrat". Ale nie chciałem nigdy robić jednej rzeczy - nie chciałem słuchać żadnych nagrań jak płyty czy radio. Nie miałem żadnego odpoczynku przez te dwa lata i było to dla mnie nie znośne by przynieść utwory ze studia do domu i słuchać ich. Brian mógł przynosić swoje części do domu i słuchać ich każdego dnia. Ale ja bym wyrwał wszystkie swoje włosy gdybym musiał zrobić coś takiego. Czasami pracowałem jednak w domu gdy inni członkowie zespołu mówili mi: "Proszę, napisz tekst w domu i przynieś do studia." Myślę że utwory z naszych początków powstawały z ciężkiej pracy.

Roxy Made: Czyli - "uwaga na termin, tak...?"
Freddie:
Dokładnie!!! Ale jeśli nic w zanadrzu nie mamy - nie jest to warte ciężkiej pracy... Wiec ostatnio zmieniłem swoje podejście - jeśli czuje że praca idzie do nikąd, zapominam o projekcie i robie coś innego...

Roxy Made: Czy planowaliście zrobić specjalnie coś innego podczas tego nagrania?
Freddie:
Nie specjalnie. Ktoś powiedział, że: "Słuchając ostatniego albumu, możemy zauważyć że Queen nie jest do końca świadom ostatnio panujących stylów" To przecież dokładnie tak jak Queen, czyż nie? Może to być odczytane że nie słuchamy utworów innych osób. I to jest odpowiedz na ostatnie pytanie. Stało się to tak że weszliśmy do studia, zagraliśmy naszą ulubioną muzykę i zobaczyliśmy jak to słychać. Nigdy nie myśleliśmy o wyniku jaki chcemy osiągnąć. Z 30 utworów, wybraliśmy tylko te piosenki które pokazują naszą elastyczność.

Roxy Made: Czy dużo dyskutowaliście nad tytułem albumu "The Miracle"?
Freddie:
Osobiście nie lubię tytułów które podpowiadają zamysł albumu bo czasem dają zły obraz. Roboczym tytułem nowego albumu był "The Invisible Man". Jest tam piosenka o takim tytule i rozmawialiśmy o zrobieniu clipu a w nim kilku magicznych rzeczy. Ale nie to powinno być najważniejsze. Myślę że jeżeli piosenka jest dobra to sprzeda się pod każdym tytułem. Możesz sobie przecież wyobrazić że dziennikarze rozumieją tytuł utworu w złym sensie, czyż nie? Tak czy inaczej tytuł był "The Invisible Man" aż do ostatniego tygodnia. I wydaje mi się że to Roger zaczął mówić: "Hej, ten tytuł nie zadziała!" a my pomyśleliśmy nad jego zmianą. Była tam piosenka "The Miracle" więc pomyśleliśmy że ten utwór będzie najlepiej nas wyrażał. Więc jako tytuł jest "The Miracle". Oczywiście wiele osób pomyśli coś takiego: "Oni myślą że ich praca to cud, ee?" Jeżeli chcą tak myśleć - proszę bardzo. Ale tytuł albumu pochodzi po prostu z tytułu jednej z piosenek.

Roxy Made: Bardzo się opierasz przed wyjazdem na tourne, czyż nie?
Freddie:
Znasz jakichś śpiewaków operowych którzy znają swój rozkład koncertów na trzy lata na przód? Mówiąc o nas, nie da się stwierdzić że wybieramy się gdzieś na tournee w 1992 albo coś takiego? Możemy zmienić zdanie. To ja jestem ten, który nie chce jechać na tourne. Ja po prostu nie chce tego robić. Chce się wyrwać z tego cyklu w jakim jesteśmy od dłuższego czasu. Nie podoba mi się to. Jeżeli pojedziemy na tourne musi być to jakiś inny powód. Nie żadne wielkie światła albo efekty sceniczne. Myślę że ludzie nie chcą oglądać 42-letniego faceta noszącego "leotards" i biegającego po scenie. Ponieważ mamy już silny image sceniczny wiec ciężko się nam z tego wyrwać więc musimy rozważyć nasze sceniczne występy ze spokojnymi głowami. Oczywiście mogę wbrew mej woli, jeżeli ludzie tego chcą, pojechać w trasę ale nie będzie mi się to podobało. To jest pierwszy powód dla którego nie chcę jechać teraz w trasę. Wiem że inni członkowie zespołu chcą. Ale ja nie chce się przebierać i gonić po wielkiej scenie. Nie chce ćwiczyć i być na to gotowy. Inni członkowie tego nie rozumieją ale wierze że musi być inny sposób na prezentacje naszej muzyki. Wychodzi na to że to ja musze zmienić zdanie. Ale ja wole żeby to oni zmienili a jak to się okaże niemożliwe to będziemy musieli zrobić coś zupełnie innego, coś o czym nikt z nas nie pomyślał i w końcu okaże się to niedorzeczne. Więc myślę że czas jest teraz niewłaściwy żeby jechać w trasę.