WITAM W DZIALE ***PRASA*** ARTYKUŁY, WYWIADY, RECENZJE ORAZ WYCINKI I CIEKAWOSTKI Z GAZET...

*** JOHN DEACON - WSTYDLIWY ROMANTYK ***

Po londyńskim koncercie Live Aid muzycy Queen zostali przedstawieni księciu Karolowi i księżnie Dianie. Najbardziej z tego spotkania cieszył się John Deacon, który wcześniej wiele razy deklarował się jako wielbiciel Lady Di. Rozmowa z książęcą parą była swobodna i sympatyczna. Lecz John cały czas stał z boku i - ogromnie zdenerwowany - jako jedyny nie powiedział ani słowa. Kiedy kilka minut później Roger Taylor zaczął pokpiwać z kolegi, Deacon zdołał tylko wybąknąć: "Zrobiłem z siebie głupca. To wszystko przez moją nieśmiałość".

John Richard Deacon urodził się 19 sierpnia 1951 roku w Leicester. Jest najmniej znanym członkiem Queen. Rzadko bywał obiektem zainteresowania prasy, rzadko pokazywał się publicznie, na scenie pozostawał zawsze w cieniu Mercurego i Maya. Najczęściej postrzegano go jako człowieka rodzinnego - jest żonaty, ma trzech synów i córkę.

Do Queen dołączył w początkach 1971 roku, zaliczywszy uprzednio staż w grupie Opposition (niektóre źródła podają nazwę The Art Opposition), Roger Taylor:"Brakowało nam basisty i wtedy pojawił się ten maniak elektroniki..." (Deacon jest z wykształcenia elektronikiem). Proces adaptacji w zespole zajął mu trochę czasu - jego pierwszy utwór Misfire (grał w nim na prawie wszystkich gitarach) znaleźć można dopiero na trzeciej płycie. Potem było coraz lepiej. Stworzył urocze, pełne ciepła kompozycje, m.in. "Youre My Best Friend", "You And I", "Spread Your Wings", "If You Cant Beat Them", "Cool Cat" czy "One Year Of Love". Piszę takie piosenki, a nie inne, bo jestem bardzo romantyczny.

Gdy komponowałem "One Year Of Love", chciałem żeby Freddie zaśpiewał to jak Sade i Frank Sinatra jednocześnie. Sądzę, że mu się udało. Autorstwa Deacona jest też "Another One Bitest The Dust" (największy sukces Queen na rynku amerykańskim) oraz "I Want To Break Free".
Bas w muzyce Queen był zawsze wszechobecny, jednak na płycie "The Game" nastąpiło prawdziwe wyeksponowanie umiejętności Deacona. Obok Mercurego on zagrał pierwsze skrzypce. Jego bas można nazwać lokomotywą, która "napędza" zespół ("Another One Bitest The Dust", "Dont Try Suicide"). W "Dragon Attack" uwidacznia się to najbardziej - motoryczny akompaniament Deacona kontrapunktują drapieżne solówki Maya. Podobną konstrukcję ma utwór "My Baby Does Me" z albumu "The Miracle", gdzie Freddie nasyca soulowym klimatem wspaniały gitarowy pojedynek Johna z Brianem. Nie sposób pominąć "Under Pressure" (rytmicze zagrywki Deacona jakby spinają piosenkę w całości) oraz "Kepp Passing The Open Windows" i "A Kind Of Magic".
Aczkolwiek nigdy Deacon nie był zaliczany do wielkich mistrzów w swoim fachu, inni muzycy doceniali jego kunszt. Bob Geldolf: "Queen ma klasycznego gitarzystę basowego". Pozytywnie wypowiadali się o nim John Entwistle, Jack Bruce i Paul McCartney. Deacon zaś z programową już chyba nieśmiałością wyznaje: "Jest tak wielu dużo lepszych odemnie...". Najchętniej słucha Steviego Wondera, The Beatles i The Police, lecz do grona jego ulubieńców należą też Brian May i Freddie Mercury.

Chorobliwie wstydliwy basista pozwalał sobie wszelako na małe wyskoki. Po koncercie na Wembley podczas trasy "Magic Tour", muzycy zorganizowali wielkie przyjęcie z pokaźną liczbą alkoholu. John powiedział wówczas prasie: "Miło jest popijać przez kilka tygodni. To wyostrza umysł". Cicha woda brzegi rwie?