WITAM W DZIALE ***PRASA*** ARTYKUŁY, WYWIADY, RECENZJE ORAZ WYCINKI I CIEKAWOSTKI Z GAZET...

*** WYCINKI I CIEKAWOSTKI Z GAZET ***

AVE FREDDIE: Super grupa Queen nie będzie reaktywowana. Swiadczy o tym milczenie na ten temat gitarzysty Briana Maya i perkusisty Rogera Taylora. Są oni zbyt zajęci odcinaniem kuponów od legendy zespołu. Niedawno, na potrzeby kampanii reklamowej firmy Pepsi, przygotowali nową wersję przeboju "We Will Rock You". Partie wokalne nagrały Beyonce Knowles, Britney Spears i Pink. W ilustrującym piosenkę filmiku trzy gracje występują ww roli rzymskich gladiatorek. Wszystko to ku niepohamowanej wściekłości fanów Freddiego Mercury'ego, którzy komentując wydarzenie, nie przebierają w słowach ("Trzy szmaty" ośmieszają Queen - tragedia...). Hit z 1977 roku przeżywa renesans. Na solowych koncertach wykonuje go Robbie Williams, a w filmie "Obłędny Rycerz", którego akcja toczy się w średniowieczu, tłum gapiów skanduje podczas turnieju "We Will Rock You". Tylko czekać, jak swoją wersję nagra Michał Wiśniewski.

ZAKAZANY OWOC: Aktor Robert De Niro jest producentem musicalu o grupie Queen. Sztuka "We Will Rock You" będzie wystawiana na londyńskim West Endzie. Jej akcja toczy się w przyszłości, a przeboje grupy stanowią... zakazany owoc. De Niro i muzycy Queen - Brian May i Roger Taylor, do wystawienia musicalu przygotowywali się sześć lat. Koszty wyniosły ponad 10 mln dolarów.

46664 - WIELKI KONCERT NA RZECZ WALKI Z AIDS: Bono, The Corrs, Beyonce Knowles i inne światowe gwiazdy odpowidziały na apel byłego prezydenta RPA Nelsona Mandeli o ratowanie ofiar AIDS. Muzycy wystąpili w sobotę w Kapsztadzie. Za tytuł całej akcji posłużył więzienny numer Mandali z czasów apartheidu. Na stadion Green Point przyszło 40 tys. słuchaczy, koncert transmitowano przez internet. Peter Gabriel zaśpiewał w duecie z Yusafem Islamem (nowe wcielenie Cata Stevensa) "Wild World", a Bono z Davem Stewardem i chórem - piosenkę "46664 - Long Walk To Freedom". Wystąpiła reaktywowana grupa Queen (jej solistą był zmarły 12 laty na AIDS Freddie Mercury) z premierową piosenką "46664 - The Call". Dziś, w światowym Dniu Walki z AIDS, koncert powtórzy telewizja MTV o godz. 20.

MADE IN HEAVEN: Paweł Brzycki: Freddie Mercury zostawił swój głos w spadku przyjaciołom, aby mógł powstać suplement do "INNUENDO". Ta płyta jest niezwykłym dowodem afirmacji życia. Są na niej najcudowniejsze utwory Queen: "Mother Love" (notabene ostatni, jaki Mercury zaśpiewał) i "A Winters Tale". Jest też pieśń w stylu gospel - "Let Me Live", zaś w "You Dont Fool Me" Brian May zagrał na gitarze solo, którego nie można przestać słuchać. Lata mijają, a "MADE IN HEAVEN" wciąż daje mi mnóstwo pozytywnej energi. Przeżywanie zawartych na niej emocji postrzegam jako katharsis, a zarazem wielki zaszczyt.

QUEEN W PANTEONIE SŁAW: W nowojowskim hotelu Waldorf Astoria odbyła się uroczystość wprowadzenia do Panteonu Sławy Rock and Rolla. Mogą się w nim znaleźć tylko artyści, którzy swoją pierwszą płytę wydali ponad 25 lat temu. Wśród wyróżnionych są Paul Simon, Michael Jackson, Solomon Burke, James Burton, Johnnie Johnson oraz członkowie grupy Aerosmith, Steely Dan i QUEEN. Na zdjęciu członkowie grupy Queen: perkusista Roger Taylor (z lewej) i gitarzysta Brian May (z prawej) oraz matka nieżyjącego wokalisty Freddiego Mercury'ego, Jer Bulsara.

ZWYCIĘSKI SKANDALISTA: Freddie Mercury wygrał w plebiscycie na muzycznego skandalistę wszech czasów, ogłoszonym przez brytyjskie pismo "Q". Zmarły na AIDS wokalista Queen wyprzedził nawet Michaela Jacksona, bohatera niejednej afery i nieustających plotek. Na liście skandalistów figurują także Jim Morison, Whitney Houston i Bobby Brown. Jednak to właśnie Mercury okazał się tym, który wzbudzał największą sensację łamaniem konwenansów społecznych i norm moralnych. Muzyk nie ukrywał uczestnictwa w osobliwych orgiach, był homoseksualistą i szhowmanem - prowokatorem. Słynoł z kostiumowych przebieranek, przemyślanej estetyki kiczu oraz pastiżu. Życie tego utalentowanego artysty było krótkie, ale intensywne.

FREDDIE JUŻ NIE ZAŚPIEWA: (1991) Freddie Mercury, jeden z najwspanialszych wokalistów rockowych, lider grupy Queen, zmarł na AIDS. To nie była niespodzianka. Mercury nie prowadził się zbyt cnotliwie. w jego domu organizowano najsłynniejsze orgie. Mógł tam znaleźć coś dla siebie każdy, bez względu na orientację seksualną. Freddie miał niezwykły głos. Jako jeden z znielicznych piosenkarzy pop mógł stanąć koło operowej divy, Monserrat Caballier i zaśpiewać z nią w duecie. Bez kompleksów. Wspólnie wykonywana przez nich pieśń "Barcelona" miała uświetnić otwarcie igrzysk w lipcu 1992. Niestety, na stadionie olimpijskim odtworzono tylko nagranie Wideo.

QUEEN POKER - MAJĄ W RĘKAWIE WSZYSTKIE ATUTY: Freddie Mercury, Brian May, John Deacon i Roger Taylo, czyli grupa Queen, wiedzą jak wyciągnąć asa z rękawa. Kolejnym longplayem ("Innuendo") potwierdzili swpją już tak "królewską" pozycję na światowym rynku muzycznym. Do teledysku do drugiego singla, zatytułowanego "I'm Going Slightly Mad", Freddie zaprojektował wyjątkowo orginalne, wręcz zwariowane kostiumy, doskonale obrazujące treść utworu. Właśnie ukazał się ich trzeci singiel, którego tytuł "Headlong" znaczy tyle co "nierozważny,niepohamowany", więc aż strach pomyśleć, co przy tej okazji strzeli im do głowy. Ostatnio gruchneła wieść, że Queen - z myślą o wielkim koncercie na wolnym powietrzu - zarezerwowali cały stadion Wembley. Ale na razie jest to tylko pobożne życzenie fanów, bowiem Freddie jest nieprzejednany i nie chce występować na scenie.

A NIGHT AT THE OPERA: "Bohemian Rhapsody" z tym swoim choralnym wstępem, z dźwiękami fortepianu i przejściem do solowego śpiewu Mercury'ego. A także z niepowtarzalną gitarą Maya i dowcipną trawestacją włoskiej opery komicznej. Odlotowo jest w "The Prophet's Song" - szczególnie wtedy (około trzeciej minuty i dwudziestej sekundy), gdy Freddie zaczyna swe nieuznające jakichkolwiek granic wokalne szaleństwa. Aha, i jeszcze przynajmniej kilka linijek cudownego "Love Of My Life". "Sweet Lady" - nie bardzo pasująca do całości, niby hardrockowa wywalanka. Raczej trudno byłoby dopasować tę muzykę do filmu (pod tym samym tytułem) z braćmi Marx. Choć z drugiej strony jest tu przecież tyle fortepianu, że Chico spokojnie miałby co robić. Podobnie Harpo, który przecież jak mało kto pięknie grał na harfie. Tylko co zrobić z trzecim z braciszków - Groucho? Nie tylko muzyka: Panowie Mercury, May, Deacon i Taylor tak się zapędzili w ilości poprawiania i nakładania ścieżek przy nagrywaniu Boheian Rhapsody, że o mało nie zniszczyli jedynej taśmy z tym nagraniem...