WITAM W DZIALE ***PRASA*** ARTYKUŁY, WYWIADY, RECENZJE ORAZ WYCINKI I CIEKAWOSTKI Z GAZET...

*** WYWIAD Z MARY AUSTIN ***

Była kochanka Freddiego Mercury, Mary Austin, dzieli się wspomnieniami o wokaliście Queen, w jego domu.
(Wywiad przeprowadził David Wigg, również wieloletni przyjaciel Freddiego)

Freddie Mercury zdominował by scenę z siłą huraganu. Ale poza sceną istniał inny rodzaj człowieka. Cała ta ostentacja została zastąpiona nieśmiałością, podejrzliwością do ludzi oraz całkowitą prywatnością do życia osobistego. Miał demoniczne poczucie humoru. Wybuchał i krzyczał gdy nie szło mu coś po jego myśli. Biada temu kto rozzłościł lidera Queen. Pod koniec życia otoczył się najściślejszym gronem przyjaciół, którym mógł ufać. Po wielu fatalnych, burzliwych związkach z całego świata, kiedy czuł się zawiedziony z męsko męskich relacji, nigdy nie stracił podziwu i szacunku do jednej lojalnej kobiety.

Tą kobietą była Mary Austin, którą Freddie przedstawiał jako miłość swojego życia. Mary była kochanką gwiazdy rocka przez sześć lat, dopóki Freddie nie uświadomił sobie że woli płeć męską. Krótko przed śmiercią, chcąc zabezpieczyć Mary i jej dwoje dzieci, postanowił pozostawić jej swoją najcenniejszą wartość - swój dom marzeń. Mercury zgodził sie być ojcem chrzestnym jej najstarszego syna Richarda, który ma teraz 9 lat. Freddie cieszył się że jego dom, staje się domem rodzinnym. Życie Freddiego było tak dramatyczne jak jego widowiska teatralne na scenie.

''Miłość jest najtrudniejszym uczuciem do osiągnięcia'' - mówi Freddie. ''Ogromna miłość łączy mnie z Mary. Zawsze była przymnie''.

Oprócz swojej rezydencji, Freddie pozostawił jej większość swojej wielomilionowej fortuny oraz wszystkie zyski ze sprzedaży płyt i działalności wydawniczej. Dom z wielkim japońskim ogrodem jest otoczony wysokim murem. Freddie bardzo lubił szczególnie japońską sztukę i zachęcał swojego ostatniego kochanka, Jima Huttona, aby stworzył ogród, który wciąż by był napełniony kwitnącymi drzewami i różnokolorowymi różami. Freddie miał niezwykły gust, poświęcił całe miliony w remont swojego wspaniałego domu. Miał również pięć niezwykłych perskich kotów.

Mary wspomina: ''W muzycznym pokoju, znajduje się wielki czarny fortepian, na którym skomponował wiele przebojów Queen''. Na fortepianie stoją zdjęcia w srebrnych ramkach, Mary i jej rodziny oraz zdjęcia z Freddiem z tych szczęśliwych dni, które razem z nim dzieliła.

W pokoju znajduje się też wielkie, masywne okno z widokiem na ogród, gigantyczny żyrandol oraz pełno luster.

Dom ma śliczny marmur, drewniane posadzki i mahoniowe schody. Każdy z salonów i korytarzy jest świetnie przyozdobiony chińskimi i japońskimi meblami, dziełami sztuki: obrazami i porcelanami które Freddie gromadził. Niczego nie chciał więcej niż przechadzać się po King's Road, sklepach z antykami i dziełami sztuki, które znajdowały się obok jego domu. Oglądał piękne porcelanowe przedmioty które by się nadawały do jego ukochanego domu.

Główna sypialnia Freddiego jest ukryta za odbitym przedpokojem prowadzącym do dwóch łazienek pełnych wyposażeń - jednej z jacuzzi, drugiej z wanną wystarczająco dużą dla dwóch ludzi.

Żółta sypialnia jest w rzymskim stylu z balkonem i podświetlanym sufitem, który może imitować zachód słońca, zmierzch albo wschód słońca. Jest też balkonik na którym Freddie czasem się chował przez swoimi gośćmi. Pokój jest pełen złota i mebli w odcieni czerwieni. Nic w domu nie zostało zmienione. Wystrój i wyposażenie domu Mary trzyma tak samo jak przed śmiercią Freddiego. Mary uważa że Freddie miał nienaganny styl, więc dlaczego miała by go zmieniać?

Gdy jednak Freddie powiedział Mary, że ma zamiar zostawić jej swój cudowny dom z całą swoją cudowną zawartością, jej natychmiastową reakcją był szok. Tak naprawdę panicznie bała się brania na siebie takiej ogromnej odpowiedzialności, więc nakłaniała go by pozostawić dom jako muzeum. Ale Freddie był stanowczy. Mary była jego podporą i pomocą w ostatnich latach, aż do śmierci w 1991 roku. Mary musiała dzielić swoje obowiązki między swoim malutkim synkiem Richardem, swym partnerem, Piersem Cameronem a Freddiem, który w tedy bardzo cierpiał z powodu ostatnich stadiów AIDS. Jednocześnie przygotowywała się do narodzin drugiego dziecka, Jamiego, który teraz ma 8 lat.

Freddie o swojej chorobie zwierzył się Mary Austin, długo wcześniej niż któremukolwiek z jego bliskich przyjaciół albo współczłonków Queen. Od tego momentu była u niego każdego dnia, aby próbować pocieszyć go i pomóc, ponieważ stopniowo stawał się coraz bardziej chory. Zdając sobie sprawę, że zaczyna tracić swój wzrok i ze własne ciało staje się tak słabe że w końcu nawet nie mógł wstać, Freddie zdecydował się stawić czoło śmierci przez odmówienie brania lekarstw.

''To była decyzja Freddiego aby w końcu skończyć ze sobą. Wybrał czas śmierci''. Mary przypomina sobie szeptem. ''Wiedział, że to nadchodzi. Jakość jego życia zmieniła się dramatycznie i każdego dnia coraz bardziej cierpiał. Tracił swój wzrok. Jego ciało osłabło ponieważ cierpiał z powodu nieprzyjemnych napadów. To było tak przygnębiające zobaczyć, jak pogarszał się w taki oto sposób. Pewnego dnia zdecydował się, miał tego już dość. Był zdecydowany wstrzymać wszystkie medyczne leki, które podtrzymywały go przy życiu. Rzeczą niesamowitą dla mnie było że był tak niesamowicie dzielny. Patrzał śmierci prosto w twarz i mówił "Dobra, pogodzę się z tym - dam radę". To coś niesamowitego, umarł z uśmiechem na twarzy.''

Po jego śmierci, 24 listopada 1991 roku, Mary przeniosła się do jego okazałego domu, ale kiedy przechadzała się po olbrzymich krużgankowych salonach, otoczonych przez skarby Freddiego, miała uczucie zamieszania i samotności. ''To był najsamotniejszy i najtrudniejszy okres mojego życia kiedy Freddie umarł. Wiedziałam, że nie umiem się pogodzić z jego śmiercią i wszystkim co mi zostawił.''

Mary nauczyła się jak poradzić sobie z - odpowiedzialnością za dom i personel, jak wejść do ogromnego bogactwa. Były problemy z testamentem Freddiego. Wielu krewnych i przyjaciół Freddiego było złych dlaczego Mary aż tyle odziedziczyła - pomimo że Freddie ostrzegł ją że takie problemy mogą się pojawić. ''Wcześniej, zawsze mogłam liczyć na Freddiego i on zawsze mógł liczyć na mnie, jeśli zaszła by taka potrzeba''. Mówi Mary.

'Nagle, nie miałam do kogo zwrócić się o pomoc. To sprawiło, że zdałam sobie sprawę że byłam niezbyt samowystarczalna jak chciałam. Tak jak ja byłam, dla Freddiego przyjaciółką, tak i on był bardzo wielkim przyjacielem dla mnie. Zawsze mnie chronił. Dopiero jak umarł, uświadomiłam sobie jak bardzo mnie chronił. Gdyby coś było nie tak, powiedziałby "Oh kochanie, nie martwić się - przejdziemy przez to." Dodawał otuchy.

Mary była zawsze pod skrzydłami Freddiego. Po śmierci, stała się samotnikiem w bezpiecznych ścianach domu gwiazdy rockowej.

''Poczułam się bardzo nieswojo'' wyjaśnia Mary. ''Personel Freddiego był dla mnie jak rodzina, ale po śmierci Freddiego, większość z nich się wyprowadziła, ponieważ Freddie był tak finansowo hojny do nich. Spędziłam wiele bezsennych nocy na martwieniu się o wszystko. Miałam wrażenie, że robie coś złego i popadnę w paranoję. Niektórzy fani nawet powiedzieli mi, że jestem tylko dozorcą domu pogrzebowego. To bolało''.

Minęło 8 lat od śmierci Freddiego, kiedy Mary otrzymała większość jego pieniędzy z testamentu. Sama przyznaje że był to dla niej trudny okres. ''Fiskus został zapłacony ale bez realnych pieniędzy nie wiedziałam czy będę w stanie sobie pozwolić na utrzymanie domu. Poczułam się jak bym była pod ciśnieniem.''

W odróżnieniu od ekstrawaganckiego rockowego idola, Mary jest zupełnie skromną osobą. Drobna i szczupła, z zielonymi oczami i jasnymi włosami, jest nieśmiała i sprawia wrażenie że nie ma pewności siebie. Całkowite przeciwieństwo ekstrawaganckiego Freddiego. Jego śmierć najwyraźniej zostawiła olbrzymią próżnię w jej życiu.

''Straciłam kogoś, kogo uważałam za moją wieczną miłość'' potwierdza. ''Gdy umarł czułam, że byliśmy jak małżeństwo. Byliśmy na dobre i na złe, w biedzie i bogactwie, w zdrowiu i chorobie. Nigdy nie mogłabym opuścić Freddiego, nawet gdyby nie umarł - i nawet wtedy to było trudne.''

Bliskość pary zawsze była utrudnieniem dla innych. Długo Mary nie miała żadnego innego partnera, po tym jak przestała mieszkać z Freddiem w 1980 roku. Kiedy pojawiali się nowi partnerzy, szybko zdawali sobie sprawę że Mary łączy mocne uczucie sympatii z niezwykłą gwiazdą rocka i ta ich specjalna więź, lojalności i bliskiej przyjaźni nigdy nie mogła być przebita przez nowicjuszy.

Ojciec dwójki dzieci Mary, malarz Piers Cameron, musiał robić wszystko aby muc zaistnieć w życiu Mary Austin. ''Piers zawsze czuł się usunięty w cień przez Freddiego'' mówi Mary. ''Freddie poszerzył horyzonty mojego życia, zapoznał mnie ze światem baletu, opery i sztuki. Nauczyłam się tyle od niego. Poświęcił mi osobiście tak dużo. Nie było żadnej możliwości abym chciała opuścić go, kiedykolwiek.''

Musiało minąć kilka lat, zanim Mary zaakceptowała zniknięcie Freddiego z jej życia na dobre. Musiało minąć 5 lat, aby mogła zmusić się do spania w jego ogromnej żółtej głównej sypialni. Przed tym, nic nawet nie ruszała. ''Przebywałam tak długo, tutaj z nim kiedy był chory i pozostało tyle wspomnień w tym pokoju'' przypomina sobie. ''Wspomnienia o tym dalej przynoszą ból''.

''Właśnie zobaczyłam, jak ten bardzo słabowity człowiek leżał w swoim łóżku i zapamiętałam te wszystkie przedmiociki. Pamiętam jak czesałam mu włosy, a one ciągle sterczały''.

Dodaje po chwili: ''W tym okresie czasu, naprawdę poczułam, jak bardzo kochałam go. Czasem przypominam sobie momentami, ile razy patrzałam na jego łóżko. Codziennie przychodziłam do niego, siadałam przy jego łóżku i siedziałam godzinami obojętnie czy spał czy nie. Kiedy się budził, uśmiechał się do mnie i mówił: ''Oh to ty, stara wierna''.

Freddie żył 7 lat z wiedzą że ma HIV, ale minęło sporo czasu zanim powiedział o tym swoim najdroższym przyjaciołom. Kiedy już się zwierzył, pragnął aby to zostało tajemnicą. Bał się że na tym ucierpi jego rodzina, że będą zasmuceni gdy w mediach będą mówili o jego chorobie. Zwierzył się jedynie tym przyjaciołom którym naprawdę, najwięcej ufał.

Zanim Freddie stał się zbyt słaby na podróże, postanowił, że chce jeszcze chociaż raz zobaczyć soje nowe mieszkanie, które kupił w Montreux w Szwajcarii. Chciał zobaczyć to jeszcze raz, pospacerować obok wspaniałego jeziora, otoczonego ośnieżonymi górami. Queen miało również własne studio nagraniowe w Montreux. Przyznając, że miał już mało czasu, Freddie chciał nagrać jak najwięcej nowych piosenek, dla fanów. W między czasie nagrał przejmujący teledysk do przeboju ''These Are The Days of Our Lives''.

Mary miała 19 lat, kiedy po raz pierwszy spotkała Freddiego. Jej rodzice byli biedni. Jej ojciec pracował w drukarni a matka pracowała dla małej firmy. Obydwoje z rodziców byli głusi, komunikowali się językiem migowym i czytali z ruchu warg.

W tym czasie, Mary pracowała w sklepie z odzieżą ''BIBA'' w Londynie, gdzie często zakupy robili Paul McCartney i Mick Jagger, tam też poznała Freddiego i Rogera Taylora, którzy prowadzili razem stragan w Kensington znajdującym się obok sklepiku Mary. Sprzedawali tam ubrania i obrazy Freddiego. Mary do tej pory trzyma jeden z doskonałych rysunków Freddiego, który przedstawia postać Jimi Hendrixa. Mary wspomina: ''Nigdy wcześniej nie spotkałam takiego człowieka. Był bardzo pewny siebie a ja nigdy nie byłam pewna siebie. Zbliżyliśmy się do siebie. Lubiłam go - i to właśnie zaczęło się tam''.

Jednak gdy Freddie zaprosił ją na randkę w swoje 24 urodziny, Maria udała, że jest zajęta podczas tej szczególnej nocy.

''Próbowałam zachowywać się ozięble'' przypomina sobie z uśmiechem ''Nie poszłam, chociaż nie było żadnego innego powodu aby tam nie iść. Ale Freddiego to nie zniechęciło. Wyszliśmy następnego dnia za to. Chciał pójść na koncert Mott The Hoople na Marquee Club w Soho. Freddie nie miał wtedy dużo pieniędzy. Zajmowaliśmy się normalnymi sprawami jak wszyscy wtedy młodzi ludzie. Nie było żadnych wyszukanych obiadów - to przyszło później, jak doszedł na sam szczyt. Przez te 3 pierwsze lata, naprawdę się w sobie zakochaliśmy. Na początku płacili razem po połowie, czyli po 10 funtów tygodniowo za kawalerkę w Victoria Road na Kensington. Po dwóch latach razem przeprowadzili się do większego, samodzielnego mieszkania w Holland Road, które kosztowało ich 19 funtów tygodniowo. Do tego czasu Queen podpisało umowę płytową i miał pierwszy duży przebój, ''Seven Seas Of Rhye''.

Poraz pierwszy Mary przekonała się o gwiazdorstwie Freddiego, gdy występował z Queen w Ealing College of Art, gdzie Freddie wcześniej tam się uczył.

''To był moment przełomowy. Freddie był tak dobry na scenie, jak nigdy dotąd. Po raz pierwszy poczułam 'On jest nadchodzącą gwiazdą. On jest na swojej drodze. On chyba już mnie nie będzie potrzebował'. Nie czułam się zmartwiona czy coś tego typu.. Cieszyłam się, że to nareszcie się mu udało, ponieważ miał talent.''

''Gdy schodził ze sceny, wszystkie dziewczyny i jego przyjaciele otaczali go na około.'' Mary mówi dalej: ''Był tak zajęty. Więc zaczęłam powoli wychodzić, a on podbiegł do mnie i się spytał dokąd idę. Powiedziałam mu że idę do domu. Ale nie puścił mnie. Tej nocy, zdałam sobie sprawę, że muszę zgodzić się z tym i być częścią tego. Ponieważ wszystko zaczęło się układać, przyglądałam się, jak kwitnął. Cudownie było to obserwować. Cieszyłem się, że chciał być ze mną.

''Czułam się przy nim bardzo bezpiecznie.'' Dodaje Mary: ''Im więcej go poznawałam, tym bardziej kochałam go, chciałam go dla siebie. Był bardzo wybitną osobą, bardzo rzadką w tych czasach. Zawsze między nami była miłość, która nigdy nie słabła. Wiedzieliśmy, że możemy mieć do siebie zaufanie i byliśmy bezpieczni z sobą. Wiedzieliśmy, że nigdy nie zadalibyśmy sobie celowo bólu''.

''Pamiętam, gdy podczas gwiazdki podarował mi pierścionek. Umieścił go w najogromniejszym pudle. Otworzyłam pudło i wewnątrz było inne pudełko. I tak dalej aż do czasu gdy doszedłam do bardzo maleńkiego pudełeczka. Gdy otworzyłam to, był tam piękny egipski pierścień skarabeusza. Który powinien przynosić szczęście. Freddie był bardzo słodki i całkiem nieśmiały kiedy mi to wręczał''.

Mary śmieje się gdy przypomniała sobie jak po raz pierwszy przedstawiła Freddiego swojemu ojcu. Freddie miał wtedy gęstą grzywkę oraz długie, czarne włosy. ''Nie ostrzegałam ojca, aby nie zdziwił się wyglądem Freddiego. Myślę, że mój ojciec bardzo dobrze wybrnął z tej sytuacji. Niestety, moja matka nigdy nie spotkała Freddiego ponieważ umarła cztery lata wcześniej. Mój ojciec otworzył drzwi i stał bardzo spokojnie. Potraktował Freddiego bardzo ciepło. Były kilka spojrzeń i komentarzy od sąsiadów. Potem zdałam sobie sprawę, że przywiezienie do domu tego muzyka, potężnie musiało wpłynąć na ojca''.

Po przeprowadzce do Holland Road, Mary zaczęła podejrzewać że coś nie gra w ich sześcioletnim związku.

Nawet gdybym tego nie chciała w pełni uznawać, to zdałam sobie sprawę, że coś się zmienia. Pomimo że nie wiedziałam co to było, zdecydowałam się to omówić z Freddiem. Powiedziałam mu że coś się dzieje, że nie jest tak jak dawniej. Powiedziałam że chyba to czas abym odeszła. Ale on nalegał żebym została i że nic się nie dzieje złego. Jego życie się zmieniało - zespół odnosił wielkie sukcesy. Po tym nigdy nie było już jak dawniej. Nasze stosunki ostygły. Czułam, że unika jakikolwiek spotkań ze mną. Gdy wracałam z pracy, nigdy go nie było. Właściwie nie byliśmy już tak bliscy jak byliśmy dawniej.''

Wszystko się zmieniło pewnego dnia, gdy Freddie powiedział jej, że ma coś ważnego do powiedzenia. Wtedy ich stosunki zmieniły się na zawsze.

Mary wyjaśnia: ''Będąc trochę naiwna, zabrało mi chwilę uświadomienie sobie prawdy. Potem Freddie dobrze się czuł że wyznał mi że jest biseksualny''. Mary postanowiła się wyprowadzić, ale Freddie nalegał bym nie wyprowadzała się za daleko od niego. Uważałam że moje miejsce jest obok niego, bardzo mu na tym zależało. To był dobry wybór dla samotnej osoby takiej jak ja. Jego wydawnictwo muzyczne kupiło mi mieszkanie za 30,000 funtów. Mogłam zobaczyć mieszkanie Freddiego z mojej łazienki. Pomyślałam, 'Oh, nigdy się nie wyrwę!'.

''Ale nie zwracałam uwagi. Byłam tam bardzo szczęśliwa. To było niewielkie mieszkanie, ale byłam bardzo zadowolona''.

Mary, której dziś życie nie jest taką walką jak kiedyś, dzieli swój wspaniały dom z Nickiem, londyńskim biznesmenem, którego poślubiła dwa lata temu.

Mary przyznaje się: ''Myślę że Nick był bardzo dzielny na bycie ze mną, naprawdę. Przychodzę z wielkim bagażem, olbrzymim rozdziałem w moim życiu. Początkowo, z powodu przeszłości i rozbitych spraw, nie byłam całkowicie pewna małżeństwa. Ktoś kiedyś powiedział 'nie przekonasz się zanim nie spróbujesz'. Szczęśliwa i zadowolona Mary dodaje: ''Zycie się moje ustatkowało, więc mogę się nim cieszyć. Doceniam to co miałam i co teraz mam i mogę teraz korzystać z życia''.