WITAM W DZIALE ***PRASA*** ARTYKUŁY, WYWIADY, RECENZJE ORAZ WYCINKI I CIEKAWOSTKI Z GAZET...

*** PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ DAŁA MU KOBIETA ***

Całe życie był inny i żył inaczej niż wszyscy. A na pewno nie tak, jak życzyli sobie tego jego rodzice: matka Jer i ojciec Bomi Bulsara - dyplomata, wywodzący się że starego rodu perskiego. Wyznawca zoroastryzmu.

Imię Freddie nadali mu koledzy, nazwisko wymyślił sam

Freddie Mercury naprawdę nazywał się Farrokh Bulsara. Miał młodszą o 6 lat siostrę Kaszmirę. Dzieciństwo spędził w Bombaju - otoczony luksusem. W szkole interesował się tym, czym wszyscy chłopcy w jego wieku i z jego środowiska: krykiet, tenis, ale też hokej, boks. Gdy miał 10 lat, został mistrzem szkoły w tenisie stołowym. Ale najbardziej interesowała go muzyka. Grał na pianinie. Śpiewał. Wtedy przenosił się w lepszy świat. To w szkole koledzy zaczęli wołać na niego Freddie. Potem, gdy studiował w Ealing College of Art, już sam nazwisko Bulsara zamienił na Mercury, pod którym miał go wkrótce poznać świat.

Studia skończył z dyplomem z grafiki i projektowania. Okazały się przydatne. Mercury zaprojektował słynny herb Queen, używając znaków Zodiaku członków zespołu: dwa lwy (Roger Taylor i Brian May), krab (Rak John Deacon) i dwie wróżki (Panna - on sam).

Od dziecka mówił, że będzie miał wszystko, o czym zamarzy. I miał. Talent (jego głos był niepowtarzalny, jego skala - 3,5 oktawy). Pieniądze (tylko jego dom wart był 4 miliony funtów). Znakomitych, wpływowych przyjaciół. Należeli do nich członkowie rodów królewskich, najwybitniejsi artyści i dyplomaci. On sam był znawcą sztuki. W jego domu w luksusowej dzielnicy Londynu - Kensington była unikalna kolekcja antyków, obrazy impresjonistów, których zazdrościli mu inni kolekcjonerzy, i japońskie szkice, na które wydał majątek. Kochał balet. Z wzajemnością. Maurice Bejart poświęcił mu przedstawienie Bejart Ballet for Life. Można w nim usłyszeć muzykę Queen i Mozarta.

Był tytanem pracy. - Zostawię wam tyle, ile się tylko da

Zawsze wiedział, co chce osiągnąć. Był jednym z nielicznych artystów, który nigdy nie zaznał braku weny twórczej. Nawet, gdy już był skrajnie wyczerpany, wyniszczony chorobą - że jest chory na AIDS przyznał się dopiero dobę przed swoją śmiercią - pracował. - Zostawię wam tyle, ile się da - mówił kolegom. I zostawił. Przyjaciele z Queen po jego śmierci przez 4 lata dopracowywali pozostawiony przez niego materiał. W końcu wydali ostatni w karierze zespołu album "Made In Heaven". I składanki "Queen Rocks" i "Greatest Hits III". Grają do dziś. 25 maja 2006 roku otrzymali nagrodę VH1 Rock Honors. Ale bez Freddiego nie jest to dawny Queen. Bo być nie może. Freddie był jedyny. Jego imieniem nazwano jeden z gatunków żółtej róży.

Kochał koty. Tak bardzo, że zadedykował im album Mr. Bad Buy

Bagatelizował swoją wielkość. Śmiał się, gdy mówiono mu, że jest genialny. Lubił tylko jedną swoją piosenkę "Somebody To Love". Za to uwielbiał Jimi Hendrixa i Johna Lennona, Arlethę Franklin, The Jacksons. Jego ukochaną aktorką była Marlin Monroe, a aktorem Timothy Dalton. Uwielbiał napój - szampan i wódka z lodem. Kochał koty. Zadedykował im album "Mr. Bad Guy", piosenka "Delilah" także traktuje o jednym z nich. A kiedy Mary Austin, z którą był 7 lat, stwierdziła, że chciałaby mieć z nim dziecko, odpowiedział, że wolałby mieć następnego kota...

Ale choć bez oporów przyznawał się do swojego homoseksualizmu: - Miałem w ciągu jednej nocy więcej kochanków niż Elizabeth Taylor w ciągu całego życia - mówił, to właśnie Mary Austin była tą, którą uważał za swoją żonę. Była jedyną osobą, której ufał i przez całe życie była dla niego najważniejsza, najbliższą osobą. To jej i jej synowi - był ojcem chrzestnym, a nie swojemu ostatniemu partnerowi Jimowi Huttonowi, zapisał olbrzymią część majątku. Pozostałą - fundacji prowadzącej badania nad AIDS.

On, całe życie otoczony tłumem, umierał samotnie. Zmarł na grzybiczne zapalenie płuc w związku z osłabieniem odporności wywołanym AIDS. Jego zwłoki zostały skremowane, a prochy wrzucone do Jeziora Genewskiego. Na pogrzebie była tylko rodzina, pozostali członkowie Queen i Elton John. Na szczęście Freddie zdążył pogodzić się z ojcem, który długo nie mógł wybaczyć synowi jego trybu życia...